sobota, 1 listopada 2008
piątek, 31 października 2008
Ciche miejsce ®
Jest takie senne, ciche miejsce,
Jedynie myśli ludzkie się tam błąkają,
Gdzie listy nigdy nie dochodzą
Jest takie ciche miejsce, jest taki dzień,
Tam tli się zniczów rozżarzony płomień
Przeszłości cienie pośród mogił się snują
Jest takie ciche miejsce, jest taki dzień,
Ludzie tam bliskich odwiedzają
W zadumie chwile minione wspominając
Jest takie senne, ciche miejsce,
Gdzie ludzkie dusze mieszkają
Jest takie senne, ciche miejsce...
Jest taki dzień…

Jestem zmęczony przepraszaniem ♪
Chcesz pójść za mną dzisiaj wieczorem
Kiedy reszta świata
Się skrzyżowała i pokłóciła
Zawiodło nas
Tysiące powodów, że wiem
Aby rozdzielić na zawsze niepokój
Z wszystkimi demonami jakie posiadam
Pod srebrnym księżycem
Być może miałaś rację
Ale kochanie, byłem samotny
Nie chcę walczyć
Jestem zmęczony przepraszaniem
Chandler i Van Nys
Z wszystkimi wampirami i ich pannami młodymi
My jesteśmy całkowicie anemiczni i ślepi
I tęsknotą życia
Poza srebrnym księżycem
Być może miałaś rację
Ale kochanie, byłem samotny
Nie chcę walczyć
Jestem zmęczony przepraszaniem
Stoję na ulicy
Krzycząc do Ciebie
Nikt nie widzi mnie
Prócz srebrnego księżyca
Tak daleko – kosmos
Zmiażdżyłem się - zgubiłem się
Chcę dostać się do Ciebie
Nie płacz ♪
Mów do mnie łagodniej
Jest coś w twoich oczach
Nie zwieszaj głowy w rozpaczy
I proszę, nie płacz
Wiem jak się czujesz tam w środku
Byłem tam przedtem
Coś się w tobie zmienia
I czy nie wiesz tego?
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nadal Cię kocham, skarbie
Nie płacz dziś w nocy
Nad Tobą wiszą niebiosa
Nie płacz dzisiejszej nocy
Podaruj mi szept
Daj mi znak
Uracz mnie pocałunkiem zanim
Powiesz: 'żegnaj'
Nie znoś tego tak ciężko
I proszę, nie znoś tego tak źle
Nadal będę o Tobie myślał
I o czasach które mieliśmy... kochanie
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nie płacz dzisiejsze nocy,
Nad Tobą wiszą niebiosa
Nie płacz dzisiejszej nocy...
I proszę pamiętaj, że nigdy nie kłamałem
I proszę pamiętaj
Jak się czułem, teraz kochanie
Musisz iść własną drogą
Ale dasz radę, skarbie
Poczujesz się lepiej jutro
Niech teraz przyjdzie poranny blask, kochanie
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nie płacz dzisiejszej nocy,
Nad Tobą wiszą niebiosa
Nie płacz...
Nigdy nie płacz...
Nie płacz dzisiejszej nocy...
Kochanie...może kiedyś...
Nie płacz...
Nigdy nie płacz...
Nie płacz dzisiejszej nocy...
Jest coś w twoich oczach
Nie zwieszaj głowy w rozpaczy
I proszę, nie płacz
Wiem jak się czujesz tam w środku
Byłem tam przedtem
Coś się w tobie zmienia
I czy nie wiesz tego?
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nadal Cię kocham, skarbie
Nie płacz dziś w nocy
Nad Tobą wiszą niebiosa
Nie płacz dzisiejszej nocy
Podaruj mi szept
Daj mi znak
Uracz mnie pocałunkiem zanim
Powiesz: 'żegnaj'
Nie znoś tego tak ciężko
I proszę, nie znoś tego tak źle
Nadal będę o Tobie myślał
I o czasach które mieliśmy... kochanie
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nie płacz dzisiejsze nocy,
Nad Tobą wiszą niebiosa
Nie płacz dzisiejszej nocy...
I proszę pamiętaj, że nigdy nie kłamałem
I proszę pamiętaj
Jak się czułem, teraz kochanie
Musisz iść własną drogą
Ale dasz radę, skarbie
Poczujesz się lepiej jutro
Niech teraz przyjdzie poranny blask, kochanie
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nie płacz dzisiejszej nocy
Nie płacz dzisiejszej nocy,
Nad Tobą wiszą niebiosa
Nie płacz...
Nigdy nie płacz...
Nie płacz dzisiejszej nocy...
Kochanie...może kiedyś...
Nie płacz...
Nigdy nie płacz...
Nie płacz dzisiejszej nocy...
czwartek, 30 października 2008
Tęsknię za Tobą ♪
Tęsknię za Tobą.
Ja wiem
Gdybyś mogła wysłuchać mnie
Powiedziałabyś
Że zawsze
Każda historia ma dwa końce
Oto prawda
Zrozumiałem że
Nie mogę żyć bez Ciebie
Kochać Cię było łatwo
Ale prawda była okrutna
Zbyt wiele kłamstw
I wyjechałaś
Ja nie chciałem wyjechać
W nocy
Zrobiłem
Pomyślałem
Ze było to dobre
Ale się myliłem
Tęsknię za tobą!
Tęsknię za tobą
Potrzebuję Cię
Coraz więcej każdego dnia
Tęsknię za tobą
Więcej niż słowa
By móc powiedzieć
By móc zawsze powiedzieć!
Powiedzenie przepraszam
Nie jest dosyć dobre
Muszę Ci pokazać
Pokazać jak bardzo
Się zmieniłem
Z powodu Ciebie
Gdybyś to mogła zobaczyć
Poznałabyś mnie na wylot
Nie bałabyś się
Spróbować jeszcze raz
Tęsknię za tobą!
Tęsknię za tobą
Potrzebuję Cię
Coraz więcej każdego dnia
Tęsknię za tobą
Więcej niż słowa
By móc powiedzieć
By móc zawsze powiedzieć!
Ja wiem
Gdybyś mogła wysłuchać mnie
Powiedziałabyś
Że zawsze
Każda historia ma dwa końce
Oto prawda
Zrozumiałem że
Nie mogę żyć bez Ciebie
Kochać Cię było łatwo
Ale prawda była okrutna
Zbyt wiele kłamstw
I wyjechałaś
Ja nie chciałem wyjechać
W nocy
Zrobiłem
Pomyślałem
Ze było to dobre
Ale się myliłem
Tęsknię za tobą!
Tęsknię za tobą
Potrzebuję Cię
Coraz więcej każdego dnia
Tęsknię za tobą
Więcej niż słowa
By móc powiedzieć
By móc zawsze powiedzieć!
Powiedzenie przepraszam
Nie jest dosyć dobre
Muszę Ci pokazać
Pokazać jak bardzo
Się zmieniłem
Z powodu Ciebie
Gdybyś to mogła zobaczyć
Poznałabyś mnie na wylot
Nie bałabyś się
Spróbować jeszcze raz
Tęsknię za tobą!
Tęsknię za tobą
Potrzebuję Cię
Coraz więcej każdego dnia
Tęsknię za tobą
Więcej niż słowa
By móc powiedzieć
By móc zawsze powiedzieć!
Miłość rani ♪
miłość rani
miłość straszy
miłość rani i niszczy każde z serc
dla słabych wystarczy... by zadać tak wiele bólu
zadać tak wiele bólu
miłość jest jak chmura
przynosi ze sobą deszcz
miłość rani
miłość rani
jestem młody wiem ale jeśli nawet... to
wiem od ciebie... jedną lub dwie rzeczy nauczyłem się od ciebie
tak wiele się nauczyłem
miłość jest jak piec
spali cię jeśli jest gorąca
miłość rani
miłość rani
niektórzy głupcy coś bredzą o szczęściu
niektórzy głupcy sami sprawiają że są jeszcze głupsi
tak myślę...
ale nie sprawią bym i ja był głupi wiem że to nieprawda
nie
to nie prawda
miłość to kłamstwo
powstało byś stał się błękitny
miłość rani
miłość rani
miłość straszy
miłość rani i niszczy każde z serc
dla słabych wystarczy.. by zadać tak wiele bólu
zadać tak wiele bólu
miłość straszy
miłość rani i niszczy każde z serc
dla słabych wystarczy... by zadać tak wiele bólu
zadać tak wiele bólu
miłość jest jak chmura
przynosi ze sobą deszcz
miłość rani
miłość rani
jestem młody wiem ale jeśli nawet... to
wiem od ciebie... jedną lub dwie rzeczy nauczyłem się od ciebie
tak wiele się nauczyłem
miłość jest jak piec
spali cię jeśli jest gorąca
miłość rani
miłość rani
niektórzy głupcy coś bredzą o szczęściu
niektórzy głupcy sami sprawiają że są jeszcze głupsi
tak myślę...
ale nie sprawią bym i ja był głupi wiem że to nieprawda
nie
to nie prawda
miłość to kłamstwo
powstało byś stał się błękitny
miłość rani
miłość rani
miłość straszy
miłość rani i niszczy każde z serc
dla słabych wystarczy.. by zadać tak wiele bólu
zadać tak wiele bólu
**** ®

***
Zburzyłeś we mnie spokój
Ty byłeś mym natchnieniem
Wyrwałeś ze snu śpiące serce
Byłeś miłości westchnieniem
Dałeś mi spojrzeć w swoje oczy
I pozwoliłeś na wiele
A teraz przywróć mi nadzieje
Bo dzięki temu ocaleje
środa, 29 października 2008
**** ®
Kiedy odnajdujesz miłość
Wiesz, że ona egzystuje
Ktoś za kim tęsknisz
Przyjdzie do Ciebie
Utuli Cię pełen miłości
Myślę, że usłyszysz mój płacz
I uśmiechniesz się do mnie
Niebo przyniosło mi Ciebie
Niebo zabrało
Nie myślałam, że poczuje miłość
Odebrałeś mi swoją miłość
Tą na którą czekałam tak długo
Każde echo wspomnienia
Jest ułamkiem Ciebie
Każda łza, każdy ból
Zawsze będziesz moją miłością
Myślę, że usłyszysz mój płacz
Ból i cierpienie
Ukryję się przed światem
Schowam by nikt nie ujrzał
Tej mojej zbędnej miłości

*** ®
***
Kiedy odnajdujesz miłość
Wiesz, że ona egzystuje
Ktoś za kim tęsknisz
Przyjdzie do Ciebie
Utuli Cię pełen miłości
Myślę, że usłyszysz mój płacz
I uśmiechniesz się do mnie
Niebo przyniosło mi Ciebie
Niebo zabrało
Nie myślałam, że poczuje miłość
Odebrałeś mi swoją miłość
Tą na którą czekałam tak długo
Każde echo wspomnienia
Jest ułamkiem Ciebie
Każda łza, każdy ból
Zawsze będziesz moją miłością
Myślę, że usłyszysz mój płacz
Ból i cierpienie
Ukryję się przed światem
Schowam by nikt nie ujrzał
Tej mojej zbędnej miłości

wtorek, 28 października 2008
Okruszek Ciebie ®
Tylko mi cząstkę siebie pozostaw
A ja jesienią chłodną, złotą
Wtulę się w Twoje ramiona
I będziesz mi moją pieszczotą
W pamięci mam park przepiękny
A w duszy wiosenne zakochanie
W oczach moich jest smutek
Jesiennym deszczem się stanę...

poniedziałek, 27 października 2008
niedziela, 26 października 2008
Brzmienie nocy ®
Wsłuchana w brzmienie Twego serca
Przybliżę się do Ciebie bez pośpiechu
I nie zapytam czy zezwolisz się dotknąć
Mój jedyny
Ciepłem rąk pokołyszę się po ścieżkach
Twojego cierpienia
Zapachem miłości wargi ubiorę
Snem nocy srebrnej ogrzeje myśli
Popłyniemy w białym tle nagości
Owładnę zmysły wiatrem rozkoszy
W objęciach twoich ramion
Wytrwam do jutra spełnienia

Smak łez ®
Ocierałeś mi łzę z policzka
Słowami, chwilą, sobą…
Teraz brak słów, brak Ciebie
Jesteś tak daleko
Dotykasz szafiru niebios,
Pieszczotą Twych dłoni
Tęsknotą mego serca
Pośród gwiazd
Oczy jeszcze szukają Ciebie
Odszedłeś najmilszy,
Pod snu powiekami
Budzi się cierpki smak łez

sobota, 25 października 2008
Zapachem jesiennej mgły ®
W woni jesiennej mgły
Szukam słów
Chłodnym wiatrem gnanych,
W kroplach deszczu cofam się myślą
Do dni niepożółkłych jeszcze liści
Ze snów Cię tylko wymyśliłam
W purpurze wstającego słońca
Blaskiem nadziei mi byłeś
Opadającym woalem babiego lata
Na kochające serce
Diamentem rosy spoczywającym
Na utkanych pajęczynach
Wciąż czekam na Ciebie
piątek, 24 października 2008
Nie umiem... ®
Nie potrafię przestać Cię kochać
Zawsze będziesz mi przypominał
Ciepło tamtego dnia, tamto miejsce
Znaczący szmer fontann w parkowym stawie
Ławkę, która dzisiaj stoi pusta
I może czeka właśnie na Ciebie
Muzykę która płynęła łagodnie z oddali
Ludzi spacerujących alejkami
Pierwsze nikle jeszcze przejawy jesieni
Żołędzie, leżące pod nogami
Jeden z nich nawet Ci zostawiłam…
Twój pogodny śmiech, łagodny tembr głosu
Subtelną czułość Twoich dłoni
Zakłopotanie kiedy mnie ujrzałeś
Chopina, który smutny zasłuchany w ciszę
Zerkał na nas ciekawie
I czerwoną różę…
Nie zdołam przestać Cię kochać
Nie umiem znienawidzić…

czwartek, 23 października 2008
Jeszcze jeden raz.... ®
Nic nie muszę robić,
nigdzie nie muszę być.
Nikogo nie ma w moim życiu,
żeby mi odpowiedzieć
Nigdy więcej światła świec,
nigdy więcej fioletowego nieba,
Nikogo nie ma blisko ,
kiedy moje serce powoli umiera.
Gdybym mogła przytulic Cię jeszcze raz,
tak jak w tych dniach ,
Kiedy byłeś mój,
Będę na Ciebie patrzeć , dopóki nie oślepnę
Więc zostaniesz,
Będę się modlić za każdym razem
kiedy się uśmiechniesz,
Kołysać te momenty,
tak jak dziecko,
Zatrzymałabym świat,
gdybym mogła przytulić Cię jeszcze raz.
Przypominam sobie Twoją twarz,
Znam Twój dotyk na pamięć,
Wciąż zagubiona w twych ramionach ,
marzę gdzie teraz jesteś.
Gdybym mogła przytulic Cię jeszcze raz,
tak jak w tych dniach ,
Kiedy byłeś mój, Będę na Ciebie patrzeć ,
dopóki nie oślepnę
Więc zostaniesz,
Będę się modlić za każdym razem
kiedy się uśmiechniesz,
Kołysać te momenty,
tak jak dziecko,
Zatrzymałabym świat,
gdybym mogła przytulić Cię jeszcze raz.
Jeszcze jeden raz....
nigdzie nie muszę być.
Nikogo nie ma w moim życiu,
żeby mi odpowiedzieć
Nigdy więcej światła świec,
nigdy więcej fioletowego nieba,
Nikogo nie ma blisko ,
kiedy moje serce powoli umiera.
Gdybym mogła przytulic Cię jeszcze raz,
tak jak w tych dniach ,
Kiedy byłeś mój,
Będę na Ciebie patrzeć , dopóki nie oślepnę
Więc zostaniesz,
Będę się modlić za każdym razem
kiedy się uśmiechniesz,
Kołysać te momenty,
tak jak dziecko,
Zatrzymałabym świat,
gdybym mogła przytulić Cię jeszcze raz.
Przypominam sobie Twoją twarz,
Znam Twój dotyk na pamięć,
Wciąż zagubiona w twych ramionach ,
marzę gdzie teraz jesteś.
Gdybym mogła przytulic Cię jeszcze raz,
tak jak w tych dniach ,
Kiedy byłeś mój, Będę na Ciebie patrzeć ,
dopóki nie oślepnę
Więc zostaniesz,
Będę się modlić za każdym razem
kiedy się uśmiechniesz,
Kołysać te momenty,
tak jak dziecko,
Zatrzymałabym świat,
gdybym mogła przytulić Cię jeszcze raz.
Jeszcze jeden raz....
Tłumaczenie: izabesia
***®
Przyszła do mnie miłość nieproszona
Nie pukała do drzwi
Butnie weszła do pokoju
Usiadła, długo patrzyła w oczy
Po czym bez słów wstała i wyszła...
Nie mówiąc nic, odeszła na zawsze
Zostawiając za sobą otwarte drzwi
I niewielkie złamane serce
Nie pukała do drzwi
Butnie weszła do pokoju
Usiadła, długo patrzyła w oczy
Po czym bez słów wstała i wyszła...
Nie mówiąc nic, odeszła na zawsze
Zostawiając za sobą otwarte drzwi
I niewielkie złamane serce
Subskrybuj:
Posty (Atom)
